Gospodarzy ok. 3 500 głów, nas - jednym autobusem - 32. z trzema flagami. Mecz bez oprawy. Spokój podczas drogi oraz w czasie samego meczu.
Po obiecującym początku sezonu Ostrowieckiej drużyny, kibice KSZO udawali się na pierwszy mecz wyjazdowy w sezonie 2004/05 oczekując kolejnego zwycięstwa.
W dniu meczu o godzinie 9:30 spod bram KSZO w stronę Włocławka wyruszyło, zorganizowanym przez „Bolka” autobusem, 32. najwierniejszych kibiców, którzy za możliwość obejrzenia meczu Kujawiak – KSZO zapłacili jedynie 20 zł.
Podróż mija bardzo spokojnie i szybko. We Włocławku meldujemy się na pół godziny przed meczem. Autokar podwozi nas pod samą bramę i bez problemów udaje nam się wznieść bęben, który nadaje ton dopingowi w Ostrowcu. Na stadionie zastajemy ok. 3 tys. kibiców miejscowych. Na płocie okalającym sektor dla gości lądują 3 flagi: „ULTRAS KSZO” , „HOOLIGAN’S KSZO OSTROWIEC” i mała Hooligan’s. Równo z pierwszym gwizdkiem sędziego rzucamy na boisko 32. serpentyny, a miejscowi... 5. Rozpoczynamy doping od zaśpiewania „Jesteśmy zawsze tam, gdzie KSZO Ostrowiec gra!!” Niestety, przy marnej grze naszych „pupili”, szybko się uciszamy i słuchamy okrzyków miejscowych, którzy szczególnie po zdobytej bramce się ożywili, ale nie przygotowali żadnego popisu „ultras”. Po meczu piłkarze KSZO dziękują nam (ze spuszczonymi głowami) za przybycie i doping, a my udajemy się (przepychając się trochę słownie z miejscowymi) do autokaru w długą drogę powrotną, która mija oczywiście w „śpiewach”, spokojnie i bez większych postojów. W Ostrowcu jesteśmy o 1:00, zadowoleni jedynie z tego, że po raz kolejny mogliśmy razem wspierać naszych futbolistów.
Autor: Kris, Otwarto: 1176 |