Pierwszy trzecioligowy wyjazd od wielu lat i pierwszy w tym sezonie. Na szczęście udało się go zorganizować chociaż łatwo nie było. Jak zwykle przewoźnik nie zachował sie fair. W rezultacie jedziemy zaledwie jednym wypchanym po brzegi autokarem, który cudem techniki na pewno nie był (chociaż klimę miał niezawodną – otwarte drzwi ;)) Mimo tych trudności atmosfera już od początku wyjazdu jest przednia. Zabawa w „pojeździe” trwa na całego, drogę umilają nam różne trunki. Nasza opiekunka nie robi nam żadnych problemów ani z postojami,ani ze zrobieniem zakupów na stacji.Cała trasa przebiega sprawnie i bez niepotrzebnych złośliwości z obu stron. Cały czas towarzyszy nam jednak co najmniej jeden radiowóz, wyposażony w kamerę...
Stróże okazały sie być bardzo gościnne. Nie tylko szybko i bezproblemowo wchodzimy na sektor, ale nie było żadnych problemów, żeby dać zarobić pobliskiemu „spożywczemu” oraz pizzerii. Wysłana przez nas delegacja dostarczyła wszystko co potrzeba zgłodniałym fanom ;).
Na stadionie ok. 700 zgredów (komplet),z czego kilkanaście najmłodszych tworzy śmieszny
młynek, który sporadycznie coś krzyknął. Była nawet rakieta i jedna raca z ich strony ;)..Do widzów tego spotkania należy dodać kilkudziesięciu rezydentów balkonów sąsiadującego z boiskiem resortu no i oczywiście nasze 75 głów na „sektorze” gości.Wspomagało nas tez 4 osoby z Hetmana.
Wywieszamy 3 fany: „KO”,”ULTRAS” oraz „LUDWIKÓW”.Prowadzimy niezły doping od początku meczu, dobry dopiero w drugiej połowie i pod sam koniec meczu kiedy robi się naprawdę nerwowo, po kilku decyzjach sędziego (nieuznana bramka dla nas, czerwona kartka, którą sędzia pochopnie dał Kardasowi).Sam mecz stał na dobrym poziomie, a wywieziony przez nas cenny puknt również był dowodem gościnności gospodarzy, albo raczej braku ogrania lokalnej drużyny. Nasze kontry były zabójczo skuteczne.
Opuszczamy stadion i zwijamy fany zaraz po ostatnim gwizdku, szybko opuszczając to miasteczko. Droga powrotna również mija szybko i sprawnie, bez żadnych przygód na trasie, z obstawą do samego Ostrowca. Zmęczeni, ale zadowoleni wracamy do Ostrowca. Krótko mówiąc: kto nie był,niech żałuje.
Podsumowując inauguracyjny wyjazd jak najbardziej udany i spontaniczny,”nieco jak za dawnych lat”,daje optymizm i wiarę ,że w następnych będzie jeszcze lepiej,tym bardziej, że będą o niebo atrakcyjniejsze od wczorajszego. A te już niebawem...
Autor: ViKaR, Otwarto: 857 |