Po godzinie 11 wyruszamy w sile 58 osób do Brzeska. Droga mija spokojnie, oprócz drobnych incydentów z policją. Pół godziny przed meczem jesteśmy na miejscu. Negocjujemy cenę biletów i wchodzimy na sektor. Tam dołącza do nas 10 osób, które przyjechały samochodami. Niestety jedna fura traci szalik i czapkę. Okocimski wiesza zdobycz na płocie, ale ściąga ją jakiś stary chłop z Brzeska i przynosi nam pod sektor, ale oczywiście nie przyjmujemy straconych barw. 6 innych kibiców KSZO jechało z Krakowa pociągiem, ale na brzeskim PKP zostają pogonieni przez miejscowych i nie decydują się już na przyjście na nasz sektor. Miejscowi wystawiają 80-osobowy młyn, a na pozostałych „trybunach” znajdowalo się ok. 700 widzów. W pierwszej połowie nie dopingują. Wisi jedynie na płocie trans: „Świerzak 1990-2008”. Przed meczem pamięc o zmarłym kibicu Okocimskiego została uczczona minutą ciszy. W drugiej połowie wywieszają jedną flagę i trans: „życie jest skurwysyńskie… ale i tak warto życ”. Nawet nieźle dopingują. Mają oprawę, na którą składała się sektorówka z herbem , a nad nią napis Okocimski złożony z osobnych transparentów. Reszta ich młyna w tym czasie trzyma także biało-zielone szarfy. My śpiewamy od czasu do czasu w pierwszej połowie. W drugiej odpuszczamy sobie z powodu żenującej postawy kopaczy. Po meczu trochę nabijamy się z policji, co kończy się mandatem dla jednego z nas. Podróż powrotna bardzo spokojna.
Autor: Scrat, Otwarto: 934 |