
Z Ostrowca wyjeżdżamy w sile 45 osób. Gdy wjeżdżamy do Dębicy z jakiegoś baru wyskakuje 5 typów, my się zatrzymujemy, następnie z baru wychodzi około 30 osób. Gdy od nas nawet nie wysypała się połowa autokaru, Wisłoka SPIERDALA jak dzikie zające do baru przed nami. Czemu się tak przestraszyli to chyba tylko oni wiedzą, hehe (do wszystkiego wmieszało się potem ok. 5 policjantów). Na meczu wywieszamy jedna flagę. Prowadzimy dobry doping (bardzo dobry po bramkach), może nie zbyt częsty. Wisłoki na całym stadionie ok. 400 osób, z czego w młynie ponad 100 (w tym na pewno Siarka, czy były ich inne zgody to niech sami napiszą). Dopingują przyzwoicie, mają dwie oprawy: sektorówka-herb z 5 racami oraz białe i zielone szturmówki w asyście strobo. Nie obyło się bez wymiany „uprzejmości” z obydwu stron. Zadowoleni po wygranym meczu udajemy się w drogę powrotną, która obyła się bez przygód. Ten wyjazd na pewno zaliczymy, do bardzo udanych. Dla takich chwil warto po prostu żyć.
Autor: Scrat, Otwarto: 1092 |