No i stało się - zaliczamy pierwsze oficjalne ligowe zero od prawie roku – ostatnio odpuściliśmy 2-ligowy wyjazd do Iławy - 19 października 2008 r. Co prawda wyjazd do Nowego Sącza był organizowany, ale niestety frekwencja na zbiórce nie dopisała taka, jakiej się spodziewaliśmy - a były zamówione 2 autokary i 150 biletów...
Nie chcąc pogrążać się w długach na PKS-ach (a do tego doszło ciśnienie na Pragę) decydujemy się odpuścić podróż na Sandecję, gdzie i tak gościliśmy ostatnio co sezon (ostatnio w kwietniu).
Na szybkości więc zbieramy się w 15 osób do Pragi – wyjeżdżamy z Ostrowca już po 11:00, a przed nami bite 750 km drogi – trzeba ostro naginać, bo czasu niewiele. Biletów oczywiście nie mamy. Na trasie pełen spokój, po przekroczeniu granicy nie „załapaliśmy się” jak większość polskich ekip na trzepanie przez czeską policję, bo kto by się spodziewał, że można tak późno jeszcze jechać na ten mecz.
Do Pragi wjeżdżamy zaraz przed 20:00, trochę błądzimy w poszukiwaniu stadionu, ale udaje się i jesteśmy pod nim dosłownie na minuty przed pierwszym gwizdkiem. Niestety o tej porze było już po zabawie, pod stadionem spokojnie, zostało niewiele ekip, bo większość ulotniła się przed zawinięciem, więc pozostaje nam coś zjeść i popiwkować. Po meczu spotykamy jeszcze braci z Włoszczowy i właściwie zawijamy do domu. W Ostrowcu jesteśmy w niedzielę przed 10:00.
W niedzielę 10 osób obecnych na meczu Hetmana Włoszczowa z Hutnikiem Kraków.
Autor: Admin, Otwarto: 967 |