Do Gdańsku wyruszamy o 2:30 autokarem w 48 osób (w tym 2. z Włoszczowej). Po drodze w Płońsku dosiada się jeszcze jeden KSZOk, tak więc jest nas razem 49 głów. Droga o tak wczesnej niedzielnej porze mija dość szybko i na stadionie Lechii jesteśmy już na 2 h przed meczem. W tym czasie dochodzą do nas informacje o Arkowcach, których wybrało się do nas na mecz ponad 300 szala, ale na stacji w Gdańsku policja urządza im pałowanie, gazowanie i zawraca z powrotem do Gdyni...
Lechii tego dnia ok. 7 tys. osób. Przed rozpoczęciem meczu delegat PZPN nakazuje (pod groźbą nie rozegrania meczu) ściągnięcia naszej flagi „HOOL’S KSZO OSTROWIEC” oraz Lechii „Chuligani Wolnego Miasta”. W odpowiedzi cały stadion „pozdrawia” PZPN, ale ostatecznie Lechia zasłania swoją flagę wywieszając na nią „WŁADCY PÓŁNOCY” do góry kołami, a my swoją zasłaniamy... własnymi ciałami i mecz może się rozpocząć.
Lechiści nieźle prezentują się od strony ultras. Prezentują szarfy i chorągiewki w barwach, minisektorówki „BKS”, pasy w barwach Lechii i ich zgód w asyście kilku wulkanów i fajerwerków, foliowy napis „DO ZOBACZENIA NA WIOSNĘ” podświetlony ogniami wrocławskimi oraz foliową sektorówkę „ULTRAS”. Doping Lechii dość głośny, ale z dużymi przerwami. Często bluzgają na Arkę. My ograniczamy się tylko do sporadycznego dopingu (zwłaszcza po bramkach) oraz pozdrowień dla Arki. Po meczu dziękujemy piłkarzom za zwycięstwo i wracamy do domu.
Pod Warszawą podczas postoju na stacji benzynowej atakuje nas ok. 40-tu Legionistów. Kilka osób od nas obrywa. W domu jesteśmy o 1:00.
Autor: Kris, Otwarto: 5207 |