Na pierwszy tegoroczny wyjazd na mecz z ŁKS-em wybraliśmy się przepełnionym autobusem w liczbie 63. osób (w tym 3. ze Stali Sanok). Na stadionie w Łodzi meldujemy się zaraz po pierwszym gwizdku sędziego. Dołącza do nas 3. kolejnych KSZOków. Wieszamy dwie przywiezione ze sobą fany („FORZA KSZO” i „HOOLIGAN’S KSZO OSTROWIEC”).
Na pierwszy tegoroczny wyjazd na mecz z ŁKS-em wybraliśmy się przepełnionym autobusem w liczbie 63. osób (w tym 3. ze Stali Sanok). Na stadionie w Łodzi meldujemy się zaraz po pierwszym gwizdku sędziego. Dołącza do nas 3. kolejnych KSZOków. Wieszamy dwie przywiezione ze sobą fany („FORZA KSZO” i „HOOLIGAN’S KSZO OSTROWIEC”).
Na ten mecz przybyło ok. 3,5 tys. ŁKS-iaków - nieźle się oflagowali. Prowadzili dobry, momentami bardzo głośny doping. Zaraz przed rozpoczęciem meczu oraz po drugiej bramce debiutuje ich sektorówka „ŁKS ŁÓDŹ”. My odzywamy się sporadycznie – gra „naszych” zniechęca... Gorąco zrobiło się w 2. połowie po odpaleniu przez nas kilku stroboskopów, wtedy podbiega do naszego sektora kilku miejscowych hools, usiłując zwinąć nasze flagi. Na nasze szczęście szybko się w tym orientujemy i ściągamy je, a moment później wyskakujemy za delikwentami na bieżnie przeganiając ich na swoje miejsce. Jeden z naszych tylko się nieco zagalopował i został „sklepany”. Po tym incydencie było już spokojnie. Ultrasi ŁKS-u na kilkanaście minut przed końcem spotkania odpalają małe racowisko w asyście kilkudziesięciu chorągiewek i świec dymnych. Po końcowym gwizdku piłkarze dziękują nam za przybycie i po ponad półgodzinnym oczekiwaniu wyruszamy w drogę powrotną. W Ostrowcu jesteśmy równo o północy.
Autor: Kris, Otwarto: 6114 |