|
Po dwóch przymusowych wyjazdowych „zerach” - spowodowanymi obowiązkowymi wizytami ekipy wyjazdowej u panów z Alei w terminie rozgrywania meczów KSZO – przyszło nam zaznaczyć swą obecność w Końskich. Nasza liczba raczej mocno średnia - 130 osób. W tej liczbie znalazły się delegacje z Poznania (5), Włoszczowy (5) oraz Lipska (30).
Już podczas zbiórki mamy okazje nieco rozgrzać nasze gardła dzięki przybywającym w tym czasie na swój trening piłkarzy oraz najemników SSA. W zaistniałych okolicznościach mieli oni zaszczyt wysłuchać z naszych ust „SSA wynocha!” oraz „Po co wy gracie – jak wy kibiców nie macie!”. Później następuje już kibicowska codzienność: spisywanie, sprawdzanie kartotek, filmowanie – wyjazdowy standard w polskiej rzeczywistości. Na dodatek dzięki spowolnionej do granic możliwości podróży przez naszą eskortę na mecz docieramy w ok. 20 min. Na miejscu na szczęście już bez problemów dostajemy się na sektor, choć warto zaznaczyć, że dopiero na tym meczu po raz pierwszy w tym sezonie przyszło nam… kupować bilety wstępu - do tej pory nikt nigdzie nie „biletował” tych jakże atrakcyjnych pojedynków :) . Po raz pierwszy też usłyszeliśmy jakikolwiek doping w wykonaniu kibiców gospodarzy. FC Widzewa z Końskich wystawił ok. 50-osobowy młyn i od czasu do czasu dawali o sobie znać, choć bardziej skupili się na sławieniu Widzewa, aniżeli Neptuna oraz na informowaniu nas, że w „Końskich nie ma Korony”. Ogólnie fajnie, że się zorganizowali - zawsze to inny klimat meczu. My prezentujemy się raczej dość przeciętnie, dużo przerw w dopingu - jednak brak bębna „robi swoje” i tylko kilka razy ciągniemy coś konkretniej, a w przerwie skandujemy kto i gdzie nie może liczyć na głosy wyborców podczas odbywających się tego dnia wyborów parlamentarnych. Po meczu standardowe wzajemne podziękowania na linii kibice-piłkarze i zawijamy do Ostrowca.
Autor newsa: Admin, czytano: 1770, Źródło: Własne
Komentarze: Skomentuj, Czytaj (0)
|